poniedziałek, 9 grudnia 2013

Zastój

Moi Drodzy! Zrobiłam przez jakiś czas przerwę w blogowaniu, ponieważ totalnie nic ciekawego się nie działo. Zastój, letarg, gnuśność, impas, stagnacja. Dzień za dniem mija błyskawicznie i trudno uwierzyć, że już przeszło 1,5 miesiąca jesteśmy na wyspie. Do Polski wracamy w drugiej połowie maja i jestem pewna, że w dzień powrotu pomyślę, że te 7 miesięcy to zdecydowanie za krótko i jakim cudem to tak szybko minęło.

W kwestii kulinariów również zastój. Nic nie uległo zmianie. Nie ugotowałam przez ostatnie dni niczego, co warto byłoby Wam przedstawić. Na moje autorskie przepisy trzeba będzie poczekać niestety do czerwca ale zapewniam Was, że warto. Przed wyjazdem robiłam naprawdę pyszne rzeczy, za którymi oboje z chłopakiem tęsknimy. Tutaj produkty są inne, wszystko smakuje inaczej i choćbym się bardzo starała, nie da się odtworzyć oryginalnych smaków.

Robiłam ostatnio makaron z brokułami, kurczakiem i śmietaną. Wyszło smaczne, ale zupełnie inne niż w Polsce. Po pierwsze, zabrakło kilku wspaniałych dodatków jak np. mozarella czy parmezan oraz prażonych pestek słonecznika. Co ważniejsze, sama śmietana która w tym daniu jest ważnym spoiwem, smakowała inaczej, o wiele gorzej skutkiem czego całe danie wyraźnie straciło na smaku. Tutaj śmietana nie dość, że kosztuje 4 złote za małe opakowanie, to jest jedynie marną namiastką wspaniałej śmietany polskiej. Bardzo gęsta, o wiele kwaśniejsza (prawie jak kefir) i grudkowata. Mimo tych wszystkich niedogodności kupuję ją czasem, bo bardzo przydaje się w takim daniu jak np. wspomniany makaron z brokułami czy też makaron z grzybami. Fajnie się komponuje i zespala pozostałe składniki. Poza tym, jedząc na okrągło dania z sosami curry i mleczkiem kokosowym mam co jakiś czas ochotę na coś, co nie jest słodkie i pikantne.

Obecnie właśnie tak przedstawiają się sprawy związane z moim gotowaniem J Czasem coś przyrządzę, ale niemal za każdym razem jestem rozczarowana, bo wiem o ile lepiej mogłoby to smakować. Cóż począć, pozostaje się żywić za 5-6 złotych w tutejszych knajpach bądź na targu i zapomnieć o kuchni polskiej. Nie wypada narzekać, bo miejscowe żarełko jest soczyste, aromatyczne i po domowemu przyrządzane. Knajpek jest mnóstwo, toteż każdy stara się utrzymywać dobrą jakość i smak potraw. Wiele osób, które tu przyjeżdża bardzo ceni sobie tajską kuchnię. Z przyjemnością dostosowują się do nowych smaków i bardzo je sobie chwalą. Nawet do tego stopnia, że wolą tę kuchnię od naszej. W moim przekonaniu kuchnia tajska mimo, że smaczna, różnorodna, egzotyczna i mająca wiele do zaoferowania, nie przebije jednak smaków które znam od dzieciństwa i które zawsze i wszędzie będę broniła J

Dosyć już o kuchni. Nadspodziewanie obszernie rozpisałam się na ten temat. Zastój, jak głosi nagłówek, zawładnął mną przez ostatni czas na wielu płaszczyznach. Postanowiłam jednak wyjść mu naprzeciw. Kupiłam fioletowe trampki za 30 złotych i wczoraj odwiedziłam tutejszą siłownię J Po 1,5 miesiąca co prawda, ale jak mówią „lepiej późno niż wcale”. Siłownia ku mojej wielkiej radości jest bardzo dobrze wyposażona w różnego rodzaju sprzęty zarówno do treningu siłowego, jak i aerobowego. Wejście kosztuje 10 złotych i nie jest ograniczone limitem czasowym. Zadowolona wskoczyłam na bieżnię oraz inne sprzęty, których właściwych nazw niestety nie znam. Zamierzam chodzić regularnie co 2-3 dni. Po wysiłku szybko przebrałam się w bikini, zmoczyłam się pod natryskiem i chlup do basenu. Woda chłodna i przejrzysta, a nade mną palmy i słoneczko. Raj. Człowiek od razu czuje się kilka razy szczęśliwszy. Ja non stop jestem szczęśliwa i wdzięczna za to wszystko czego doświadczam, ale po takim przypływie endorfin nie sposób być po prostu szczęśliwym. Człowiek wznosi się na kolejne poziomy szczęśliwości J A wszystko jedynie za sprawą pary fioletowych trampek.


2 komentarze:

  1. Tak sobie myślę o tym innym smaku jedzenia - nawet w Polsce przejdziesz się do innej rodziny i smaki będą się różniły od tych u mamusi, a co dopiero jak wyjeżdżasz na drugą stronę świata...
    Może właśnie lepiej się nastawić na tamte smaki a w maju cieszyć się polskimi?

    Fajne trampki :D

    Plusy za ćwiczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z przedmówcą:))
    Uważam,że trzeba tam chłonąć co się da! A ćwiczenia są dobre na wszystko.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń