wtorek, 1 kwietnia 2014

Wyprawa do kraju Khmerów Cz.6

SIEM REAP

Podróż z Kampot do Siem Reap była straszna. Obiecywano nam 7 godzin jazdy, a w sumie z przesiadką wyszło około 12! Autobus był stary, a do tego strasznie zmarzliśmy. Do plusów mogę jedynie zaliczyć przystanek na obiad, gdzie w khmerskiej knajpce zjedliśmy smaczny rosołek z makaronem, kiełkami, wieprzowiną i szczypiorkiem. Zupa nas nieco rozgrzała i pozwoliła przetrwać do następnego przystanku. I tak od przystanku do przystanku jakoś ta mordęga minęła.

Po dotarciu do hostelu okazało się, że pomimo późnej pory (przed 20:00) pokój nie był jeszcze wysprzątany i poproszono nas o pół godziny cierpliwości. Nie było to najgorsze zważywszy na to, że kolega wcale nie dostał pokoju, choć rezerwację opłacił. Zostawiliśmy zatem bagaże przy recepcji i poszliśmy coś zjeść. Niedaleko natrafiliśmy na japońską knajpę polecaną przez TripAdvisor, gdzie zjadłam strasznie dziwne danie. Nazywało się Katsu-Don i było podanym w misce ryżem, na którym spoczywał pokrojony i dobrze zrumieniony schabowy, na nim jajecznica, a wierzchu duża ilość smażonej cebuli i pokrojonego szczypiorku. Najedliśmy się i poszliśmy spać. Trzeba było wypocząć, bo nazajutrz czekała nas pobudka o godzinie 6:00 i duuuużo chodzenia.

Na pobyt w Siem Reap przeznaczyliśmy dwa dni (z pominięciem dnia przyjazdu). Niewiele to czasu zważywszy na ilość okolicznych świątyń, jednak wystarczająco aby zwiedzić te najbardziej znane i oblegane. Rozważaliśmy opcję podróżowania na własną rękę rowerami tudzież innymi środkami transportu, bądź zorganizowane wycieczki z przewodnikiem. Ostatecznie zdecydowaliśmy się (ja z chłopakiem, kolega drugiego dnia wybrał się rowerem) na wariant drugi. Wycieczki były tak rozplanowane, że jednego dnia (duża trasa) odwiedzało się świątynie położone dalej od Siem Reap, natomiast drugiego (mała trasa) bliższe obiekty. Małą trasę opiszę w ostatniej części relacji, a poniżej przedstawiam cudowne budowle widziane przez nas w dniu pierwszym.

Plan wycieczki trwającej od godziny 8:30 do 16:00, obejmował 5 świątyń. Z całej masy zdjęć wybrałam kilka, starając się aby pojawiła się na nich każda z pięciu obiektów. Nie było to łatwe, gdyż czasem ruiny wyglądały bardzo podobnie. Widoki i przeżycia naprawdę wyjątkowe, pozostaną w pamięci na długi czas. Jeżeli będziecie mieli taką możliwość, koniecznie wybierzcie się do tych miejsc :) Naprawdę warto!


























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz