KAMPOT
Podróż
do Kampot trwała niecałe 4 godziny. Przed zapadnięciem zmroku zdążyliśmy
jeszcze wypożyczyć skuter i znaleźć przyzwoity guesthouse umiejscowiony w
bardzo urokliwej okolicy. Okazało się bowiem, że miasteczko leży nad rzeką,
wzdłuż której ciągnie się ładna promenada z restauracjami oraz barami. Wygłodniali
po podróży szybko zostawiliśmy bagaże w naszym pokoju, po czym wyszliśmy na
kolację. Zjedliśmy oczywiście w knajpce z widokiem na rzekę.
Następnego
dnia wyruszyliśmy zobaczyć atrakcje Parku Narodowego Bokor, oddalonego od naszej
miejscowości o dobre 40 kilometrów. Droga skuterem z perspektywy pasażera wydała
mi się dość długa i męcząca. Park leży na wzniesieniach, toteż jechaliśmy krętą
trasą pod górę. Widoki były naprawdę przepiękne i warto było tam pojechać pomimo
wszelkich niewygód.
Na
szczycie troszkę wiało i było chłodno, ale ogrzewało nas ciepłe słoneczko. W
oddali można było zobaczyć morze.
Odwiedziliśmy leżące nieopodal ruiny dawnego kościoła oraz kasyna.
Na
końcu udaliśmy się do położonego parę km dalej wodospadu. Niestety podczas pory
chłodnej suchej, która wówczas miała miejsce, strumyczek był dosyć mizerny. Mimo
tego miejsce było piękne i wywarło na nas duże wrażenie.
Wycieczka
zajęła w sumie parę godzin i po powrocie odpoczywaliśmy sącząc drinki oraz
grając w karty. Na drugim, ostatnim piętrze guesthousu mieścił się okazały taras z pięknym widokiem na rzekę i okolicę. Siedziałam odprężona w wygodnym fotelu, a tu nagle po lewej spostrzegłam największego gekona jakiego do tej pory
widziałam. Sądzę, że mierzył około 15 centymetrów.
Przeraził
mnie, bo miałam w pamięci szybkość z jaką się poruszają oraz to, że nagle
spadają ze ściany na podłoże i suną do jakiejś kryjówki. Mniejsze nie raz mnie
wystraszyły, a co dopiero mógł zrobić taki olbrzym. Nie ruszał się przez parę
minut. Nie reagował nawet na flesz aparatu gdy kolega go fotografował. Kiedy jednak w końcu zdecydował się zmienić
swoją pozycję, ku mojej radości poczłapał wolniutko i leniwie. Straszne
wrażenie opadło i wówczas wydał mi się piękny i dostojny. Następnego dnia znalazłam go w innym miejscu i już się nie bałam.
Kolejne
atrakcje okolic miasta Kampot już w najbliższym opisie. Zdradzę, że pojawi się
wiele zdjęć różnych zwierzątek i nie będą to żadne gekony :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz