sobota, 1 lutego 2014

Wyprawa do kraju Khmerów Cz.3

Następnym interesującym miejscem, które odwiedziliśmy było Teuk Chhou Wildlife Education Park, znajdujące się niecałe 10 km od Kampot. Innymi słowy Zoo bądź ośrodek, do którego trafiły między innymi zwierzęta będące niedoszłymi ofiarami handlu, a także chore, okaleczone. Nigdy dotąd nie byliśmy w takim miejscu. Miało one niewiele wspólnego z Zoo, które znaliśmy. Ośrodek prowadzony przez organizację non-profit najlepiej określają słowa zawarte w przewodniku „the most surreal zoo you ever visit”. Przez pierwsze pół godziny nie zobaczyliśmy nigdzie żadnego człowieka prócz nas. Olbrzymi, zaniedbany teren oraz brak wyznaczonych kierunków zwiedzania oraz informacji wprawił nas w nie lada osłupienie. Na klatkach, bądź obok nich często zamiast nazwy danego gatunku widniał po prostu numer. W tym chaosie z pewnością nie zobaczyliśmy wszystkich zwierzątek, ale nachodziliśmy się sporo i ostatecznie wyszliśmy stamtąd zadowoleni. Oto parę zdjęć wybranych ze zbioru niespełna 70 fotek:
Na terenie Zoo znajdowało się wiele różnobarwnych figur, jak np. ta:


Opuszczone karuzele, jak w scenach z horroru:



Wreszcie główni bohaterowie wycieczki, wspaniałe zwierzątka:









Napisałam, że wyszliśmy zadowoleni. Patrzenie na zamknięte w ciasnych klatkach stworzenia z pewnością nie napełniło nas radością, jednakże cieszyliśmy się, że skromnymi 8 dolarami (za wejściówki) mogliśmy je wspomóc. Całość opłaty wstępnej podobno przeznaczana jest jedzenie. 

Po powrocie udaliśmy się do polecanej w przewodniku knajpy o nazwie Rusty Keyhole. Specjalnością tego miejsca były żeberka podawane z ziemniakami i surówką. Danie faktycznie było pyszne, a przy tym bardzo sycące. Zdecydowanie podpisujemy się pod rekomendacją.


To jeszcze nie koniec atrakcji owego dnia :)  Ciąg dalszy znajdziecie w następnym wpisie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz