Witam
po dłuższej nieobecności. Ponaglenia od moich bliskich skutecznie zmotywowały
mnie do tego, by wreszcie nadrobić zaległości. Nie mam niczego na swoje
usprawiedliwienie i szczerze przyznaję, że ogarnęło mnie błogie lenistwo.
Uwierzcie mi, że tutaj czas płynie inaczej zwłaszcza gdy, ktoś podobnie jak ja
nie jest zobowiązany pracą, ani niczym co jest pilne do wykonania. Tajowie też
są leniwi i opieszali, widocznie taki urok mieszkania na słonecznej wyspie J
Ja zamiast z tym walczyć, po prostu się dostosowałam.
Zgodnie
z tym, co obiecałam wznawiam temat różnic między Polską a Tajlandią. Pewnie
ciekawi Was, dlaczego nie napisałam jeszcze o różnicach w smaku i gotowaniu.
Otóż celowo zaczęłam od łatwo zauważalnych rozbieżności, a tematy kulinarne
chciałam zostawić na później. Ja już tak mam, że gdy coś robię staram się to
wykonać porządnie, toteż najchętniej wpis o różnicach kulinarnych dodałabym za
kilka miesięcy. Wtedy zapewne mogłabym ich wymienić znacznie więcej i to z dużą
dozą pewności. Nie będziemy jednak tak długo czekać. W kolejnym poście napiszę
to, co udało mi się dotychczas rozpoznać. Dziś natomiast wspomnę jeszcze o
dwóch nie kulinarnych różnicach. Nie ujęłam ich w poprzedniej notce, ponieważ
nie miałam wtedy zdjęć, które chciałam dołączyć.
Środki
transportu to pierwsza z nich. W tym klimacie wygodnie jest poruszać się
skuterami. Podczas jazdy powietrze naprawdę przyjemnie ochładza i zupełnie nie
czuć tego skwaru, chyba że mamy postój na światłach. Mimo, że słońca nie czuć
ono grzeje, więc zwykle smarujemy się kremami z filtrem, aby uniknąć
niepożądanych oparzeń. Jazda skuterem jest naprawdę przyjemna i do tego
zabawna, gdy można sprytnie omijać korki w godzinach szczytu. Wówczas cała
wataha skuterów jedzie poboczem, lub środkiem pomiędzy dwoma rzędami aut. Po
dotarciu do sygnalizatorów świetlnych, skutery stoją w pierwszym rzędzie, za
nimi zaś auta. Dodam, że kieruje mój chłopak. Ja zaś na pozycji pasażera,
bacznie obserwuję otoczenie. Poniżej zdjęcie skuterów zrobione podczas postoju
na światłach.
Skuterów
widuje się na drodze mniej więcej tyle co aut, a wśród samochodów z kolei
występuje bardzo dużo pikapów. Pikapy służą do przewozu różnego rodzaju
przedmiotów, a także ludzi. Kilkunastu Tajów transportowanych jest w ten sposób
np. na różne place budowy.
Pikapa
wypełnionego Tajami jeszcze nie sfotografowałam, ale mam za to zdjęcie jakiegoś
innego zatłoczonego pojazdu. Być może jest to autobus J
Druga
kwestia to obecność dzikich lokatorów. W Polsce w naszych domach/mieszkaniach możemy
napotkać pająki, mrówki, różne latające owady, karaluchy i jeszcze inne
niechciane stworzenia. Tutaj, dodatkowo można natknąć się na gekony. Na szczęście
gady występujące w naszym otoczeniu są niewielkie i zupełnie niegroźne, a
wyglądają mniej więcej w ten sposób:
Chowają
się przed ludźmi i nie są mocno uciążliwe, jednakże gekon wybiegający znienacka
spod tostera potrafi wystraszyć J Trzeba pamiętać
o zabezpieczeniu i zamykaniu wszelkich produktów żywnościowych. Koledze
zdarzyło się znaleźć gekona buszującego w płatkach śniadaniowych J
To
wszystko na dziś. Jak już wcześniej wspomniałam, kulinariom będzie poświęcony
następny i odrębny wpis. Będzie kolorowo, bo zamierzam dołączyć wiele zdjęć
zrobionych na targu. Postaram się napisać jak najszybciej, być może nawet jutro
lub pojutrze. Pozdrawiam cieplutko moich wyrozumiałych czytelników J



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz