niedziela, 1 grudnia 2013

Co mnie gryzie

Nie sądziłam, że mogę nienawidzić czegoś bardziej od komarów, jakże się myliłam. Wrogiem numer jeden są ich krewniacy, czyli tutejsze moskity. Polski komar jest nieco bardziej subtelny, atakuje pod osłoną nocy. Te darmozjady natomiast nie mają żadnych skrupułów i kąsają również za dnia. Do tego mniejsze, przez co trudniej je zauważyć i zlikwidować. Mniejsze skrzydełka wydają prawie niesłyszalny dla ucha dźwięk. Prawdziwi mistrzowie zbrodni. Codziennie po przebudzeniu idę do kuchni zrobić kawę, herbatę i śniadanie. Nawet nie wiem kiedy któryś podleci i dziabie raz za razem, nienasycony i żądny krwi. Wracam smutna i zła z kilkoma ugryzieniami, a kawa już nie smakuje tak samo. Całe nogi mam w strupach, bo naprawdę ciężko mi powstrzymać się od drapania. Swędzi i piecze jak diabli, do tego powiększa się w zastraszającym tempie, bom na te cholerstwo uczulona. Doprawdy nie wiem już jak mam je tępić. Smarowanie śmierdzącymi maściami oraz opryski nie pomagają. Muszę zaopatrzyć się w lepszy arsenał i na dobre rozpocząć batalię. To już powoli staje się sprawą najwyższej wagi. Na pocieszenie, moje poranione ciało mogę już wymoczyć w basenie. O dziwo ktoś dobrze wykonał swoją robotę i woda znów jest krystalicznie czysta. Sąsiedzi od dobrej godziny okupują basen, więc ja skorzystam z niego tuż przed zachodem słońca. Widok jest piękny, a słońce nie świeci prosto w twarz, więc kąpiel o tej porze jest bardzo przyjemna :)

UPDATE

Wyczyszczony basenik :) Zachód słońca tym razem skrył się gdzieś za chmurami, więc nie było sensu fotografować.


4 komentarze:

  1. Pic or didn't happend :P
    Żądamy zdjęć moskitów, nóg i basenu... tuż przed zachodem słońca :)
    Kawę wklejam ja:

    http://img706.imageshack.us/img706/3206/0yb0.jpg

    OdpowiedzUsuń
  2. Jutro wstawię jakieś fotki,dzięki za odzew :)

    OdpowiedzUsuń